Po tygodniu, kiedy Piotruś fedrował na przodku, a ja się leczyłem, spotkaliśmy się w weekend. Plan był prosty,"skończyć kadłub" :))) Determinacja wielka i ta myśl bez przerwy kołacząca się po głowie: THIS IS A GOOD DAY TO… SKOŃCZYĆ KADŁUB :))) Z wielkim zapałem i jak zawsze z dziecięcym entuzjazmem rozpoczęliśmy prace. Na pierwszej zmianie prowadził Piotruś, który choć zmęczony i jak sam twierdzi – obolały walczył z obłem prawie jak Św. Jerzy ze smokiem. Kiedy już podstawowemu składowi brakowało sił, na drugą zmianę wszedł Henryczek, który pomagał nam jak mógł. I dopingował do zwiększenia wysiłków :))) W trakcie piłowania sklejki zawsze chciał nas wesprzeć i z bliska przyjrzeć się wyrzynarce :)) Gdy zamiataliśmy, kładł się na trocinach, aby ułatwić nam sprzątanie… Dusza zwierzak :))) ale i on w końcu nie wytrzymał kondycyjnie. Na ostatniej prostej mogłem wykazać się ja i wtedy, …wtedy zabrakło nam wkrętów. Nie popisałem się więc ale jak to mówią: co się odwlecze… Podsumowując: zostało nam doklejenie dziobnicy i ostatniej płyty drugiej warstwy dna,:) więc wszystko wskazuje na to ze za tydzień odwracamy :)) pozdrawiam i bądźcie z nami adam/ still brak wkrętow crazy
"Nie możesz przepłynąć morza, stojąc na brzegu i wpatrując się w wodę" - Rabindranath Tagore
poniedziałek, 16 marca 2015
Tymczasem nadszedł weekend :)))
czwartek, 12 marca 2015
Ladies and Gentlemen from Los Angeles California…
… a właściwie z Krosna na Podkarpaciu :))). Właśnie wyjechał transport maty szklanej niezbędnej do laminowania naszego bolidu :))). Firma KROSGLASS w osobie Pani Joanny Wiśniewskiej spojrzała przychylnie na nasza prośbę i udzieliła nam pomocy. Właśnie teraz, gdy piszę te słowa kurier odbiera przesyłkę i co koń wyskoczy jedzie do nas z paczką :))) A zatem dzisiaj intro :)) Mam nadzieję, że już niebawem będziemy Wam mogli drodzy czytacze pokazać prezent od firmy Krosglass :)). Pozdrawiam i bądźcie z nami adam/ still krosglass crazy
środa, 11 marca 2015
A...
...tymczasem o naszych i (nie tylko) przygotowaniach i samych regatach "Setką przez Atlantyk 2016" robi się coraz głośniej! Dowodem na to jest wyodrębnienie Klasy Setka w Baltic Polonez Cup Race :))). Jest nas już dużo, a myślę, że będzie jeszcze więcej :)) Jest duch w narodzie, więc klikamy w link poniżej, czytamy i podziwiamy zdjęcia :))) http://www.portalzeglarski.com/news_sailportal,5657.html pozdrawiam i bądźcie z nami adam/still Baltic Polonez Cup Race crazy
poniedziałek, 9 marca 2015
300 procent normy
Podczas, gdy ja zająłem się pełnoetatowym chorowaniem i w tym tygodniu nie nadawałem się do pracy, Piotr był w życiowej formie i postanowił wykonać 300 procent normy :))))! Ponieważ układanie półtorametrowych pasów sklejki nie należy do najłatwiejszych, z pomocą przyszedł "Waldi" czyli nasz przyjaciel
Waldemar Frankiewicz, który okazał się na tyle biegły w wycinaniu sklejki, klejeniu i mieszaniu żywicy, że teraz boję się o swoje miejsce w "pierwszym składzie":)). Tak, czy inaczej chłopaki raźno zabrali się do pracy, zaczynając od ukosowania tego, co zrobiliśmy w poprzedni weekend. Praca szla znakomicie i panowie szybko posuwali się do przodu… i … w momencie gdy pisze te słowa, do zrobienia pozostało już tylko 1.5 metra obla na dziobie :). Mam nadzieję, że pójdzie równie sprawnie i bezboleśnie jak reszta poszycia :))). I – że już za tydzień – będziecie mogli podziwiać zdjęcia całości. A skoro już jesteśmy przy poszyciu … Chciałbym przypomnieć, że poszywamy, wycinamy i kleimy sklejkę firmy Koskisen, którą otrzymaliśmy dzięki uprzejmości i wsparciu Pani Agnieszki Weinar oraz Pana prezesa Markku Koskinen Jesteśmy niezmiennie bardzo wdzięczni :))))) i dumni, patrząc na nasze dzieło :)))). Pozdrawiam i bądźcie z nami adam/ still crazy
piątek, 6 marca 2015
Tymczasem...
...nasz czerwony niczym ferrari bolid zyskał również skrzydła, znaczy żagle :). Łódka wprawdzie dopiero się buduje, ale w tym tygodniu Piotruś postanowił wykonać 300 procent normy i gdy pisze te słowa poszywa już oblo :)))) Ja za to właśnie otrzymałem wiadomość od Pani Elwiry z żaglowni "T&J Sails" Otóż wspomniana żaglownia "T&J Sails" zgodziła się uszyć dla nas piękne i – szczerze w to wierzę – szybkie żagle, które nie tylko pozwolą nam bezpiecznie dotrzeć na Karaiby, ale również zrobić to nas tam w rekordowym tempie. Na tą okazję już zresztą chłodzimy szampana :)))) Pani Elwirze oraz całemu zespołowi żaglowni "T&J Sails" bardzo dziękujemy za pomoc i wiarę w powodzenie naszego projektu :). A o poczynaniach dzielnego Piotra i 300 procentach normy przeczytacie już niebawem! Pozdrawiam i bądźcie z nami adam/ still T&J sails crazy
czwartek, 5 marca 2015
Tymczasem na targach,
przechadzając się i podziwiając… … natknąłem się na stoisko firmy http://hornetodziez.pl/, przyznam się, bez bicia, że wcześniej nie słyszałem o tej marce. Co przykuło moją uwagę? Pięknie wykonane sztormiaki :). Tak się jakoś do tej pory w życiu układało, że zawsze miałem problem z tą częścią garderoby :) Ciągle coś innego było bardziej potrzebne, jakiś inny zakup był pilniejszy. I tak przez całe lata nosiłem jakiś najtańszy wyrób sztormiakopodobny wyprodukowany dla pewnej dużej sieci sklepów sportowych :))). Wspomnienie profesjonalnie wyglądających i do tego ładnych ciuchów żeglarskich mnie prześladowało. Następnego dnia po targach, uzbrojony w dobre chęci, entuzjazm i czar podlotka, zadzwoniłem do Pani Donaty Kasprzak właścicielki firmy Hornet:))) Przedstawiłem się, w skrócie opowiedziałem o planach wyprawy oraz regat i w końcu nieśmiało zapytałem, czy możemy liczyć na piękne sztormiaki od Horneta Po chwili, która w tym momencie wydawała się wiecznością, Pani Donata powiedziała, że nie angażuje się w takie projekty… na pół gwizdka! I że jeżeli ma nam pomoc, to albo ubierze nas po całości albo w ogóle :). W ten oto sposób, oprócz pięknych sztormiaków, o które prosiłem, otrzymaliśmy również czapki, bluzy, bieliznę i wszystko co jeszcze może nam się przydać podczas długiego skoku przez Atlantyk :))). Jest duch w narodzie :)) pozdrawiam i bądźcie z nami :) adam/ still hornet crazy
środa, 4 marca 2015
I się narobi...liśmy
Weekend minął bardzo intensywnie :) Narobiło się zaległości na blogu, więc w tym tygodniu postaram się je nadrobić i skrupulatnie opisać wszystko, co się wydarzyło :). A uwierzcie mi, działo się wiele! Ale od początku… Pełni entuzjazmu spotkaliśmy się z Piotrusiem w piątek wieczorową porą (choć żaden z nas nie jest brunetem)… Z dziecięcym entuzjazmem i kuliście wzięliśmy się do imprezowania. STOP. Do pracy :) Równie rozentuzjazmowany jak my był Henryczek, który bardzo chciał nam pomagać. Albo przynajmniej popatrzeć, co robimy :). Zaczęliśmy od ukosowania… I już po kilku godzinach, kiedy doukosowaliśmy się do wręgi C… Bardzo już podekscytowani, stwierdziliśmy: dobra, nie ukosujemy teraz całości, Wytnijmy tylko sklejkę. Jak pomyśleliśmy, tak zrobiliśmy :). Ponieważ okazało się, że duży pokój jest jednak za mały, przenieśliśmy się na taras i tam – z radością rzecz jasna – zaczęliśmy wycinać sklejki. Skarg nie było do dziś, więc zakładam, że mimo iż opisywane wycinanie miało miejsce o 1 w nocy, sąsiedzi nam wybaczyli :). Po przyłożeniu… sklejka pasowała idealnie. Zachęceni sukcesem, ponownie złapaliśmy się za strug i szlifierkę, i na fali optymizmu zukosowalismy resztę wzdłużników :))). Za oknem zaczęło już świtać :), po kawusi i pysznych naleśnikach, które zrobiliśmy sobie na śniadanie, stwierdziliśmy, że idziemy za ciosem i robimy dalej: poszywamy całe burty i dno :) Już w okolicach obiadu nasz bolid zaczął wyglądać … jak bolid :))) . Efekty oceńcie sami :)). Bądźcie z nami pozdrawiam adam/still crazy
Subskrybuj:
Posty (Atom)







.jpg)

















