piątek, 20 lutego 2015

Z serca Finlandii

Witajcie, ten tydzień obfitował w wydarzenia i powoli będę się starał wszystko Wam opisać. Jak już wiecie, bylem na targach i kiedy spokojnie wracałem do domu zadzwonił Piotr. Był bardzo rozgorączkowany i wręcz niezdrowo podekscytowany.Zwykle jest bardzo opanowanym młodym człowiekiem, więc natychmiast udzieliły mi się jego emocje ;). O co chodziło? Oto przed jego dom zajechała ciężarówka prosto z Lahti z prezentem od świętego Mikołaja – 500 kilogramami sklejki na pokładzie! Sklejka kazała się być prawdziwym dziełem sztuki :))) stolarskiej. 10 milimetrów i 20 warstw i na 40 arkuszach ani jednego sęku. Sklejka bliska ideału:))). …Mikołaj w osobie Pani Agnieszki z firmy Koskisen w tym roku wyjątkowo się pospieszył! Musieliśmy być wyjątkowo grzeczni skoro sobie na taki prezent zasłużyliśmy.:) Ten tydzień obfitował w miłe niespodzianki :)))) Ale o tym już w kolejnych odcinkach powieści w wydaniu internetowym. :)) A ponieważ, jak mówią, jedno zdjęcie jest warte więcej niż tysiąc słów ja już się wylogowuję a Was drodzy czytelnicy zapraszam do galerii poniżej
Bądźcie z nami
adam/ still Koskisen crazy


 

czwartek, 19 lutego 2015

Nadeszła sobota… a wraz z nią targi "Wiatr i Woda" :)))

Z pewną taką nieśmiałością, ale także z mocnym postanowieniem przywitania się 
z naszymi sponsorami, udałem się na miejsce :))W każdym razie miałem nadzieję 
ścisnąć ręce z tymi, których uda mi się odszukać w gąszczu hal targowych.
Miałem również w planach zrobienia masy zdjęć, które potem opublikuję na blogu :).
Niestety. Tak się przejąłem poszukiwaniami, że zrobiłem tylko kilka fotek…
Wracając jednak do głównego tematu: udało mi się spotkać i porozmawiać 
z Maciejem Biechowskim,redaktorem naczelnym "Jachtingu". Miło było porozmawiać 
i usłyszeć kilka słów wsparcia :). Maciej był pierwszym, który wsparł nasz projekt 
i tak: dodał nam wiary w powodzenie projektu.
Druga osoba z którą udało mi się zamienić parę słów był pan Zbigniew Mulawa 
właściciel firmy PEM z Lublinaczyli jak to już ustaliliśmy żeglarskiej stolicy 
Polski :))). Do tej pory kontaktowałem się z panem Zbigniewem tylko via modem. 
Teraz miałem okazję poznać go  osobiście :).Pan Zbigniew powiedział, 
że pomysł uważa za czyste wariactwo i że – tak jak obiecał – dostarczy nam wszelkie 
potrzebne bloczki :))). Ja zaś wykorzystałem sytuację i wprosiłem się jeszcze 
na zwiedzanie zakładu :)))). Efekt? Już w maju będziecie mogli – tylko 
na naszym blogu – zobaczyć, jak powstają legendarne bloczki z Lublina.

Na koniec postanowiłem zobaczyć z bliska jak wygląda większy brat Setki, 
DIAMANT 650 czyli najmłodsze dziecko Krzysztofa Kołakowskiego.
Łódka prezentuje się pięknie :), ale ja szczerze ufam, 
że nasza – jak podrośnie – będzie równie udana.

Bądźcie z nami

pozdrawiam

adam/still mini transat crazy


 

poniedziałek, 16 lutego 2015

Wzdłużniki, wzdłużniki, wzdłużniki...

Trochę nam się zeszło ze wzdłużnikami…
No dobra. Prawdę mówiąc, to jeszcze nie skończyliśmy więc pewnie jeszcze 
nam się zejdzie :)). Ale już widać światełko w tunelu. 
Łódka coraz bardziej zaczyna przypominać obiekt pływający :)).
W sumie to miniony weekend skończylibyśmy jużmontować wzdłużniki. 
Ale ponieważ jesteśmy gapami, okazało się, że zabrakło nam żywicy. 
W sumie może i dobrze,że jej zabrakło, bo okazało się ze 7 cm listwy 
które przygotowaliśmy na wzdłużniki – uwaga –  okazały się… o 3 cm za krótkie. 
W najbliższy weekend zamontujemy dwa ostatnie wzdłużniki i zaczniemy ukosowanie, 
a już za tydzień ma dotrzeć do nas sklejka od firmy Koskisen i zaczniemy nareszcie 
poszywać kadłub :))

Bądźcie z nami
pozdrawiam

adam/still crazy


 

piątek, 13 lutego 2015

Halo, halo, tu studio wyścigu pokoju… 
Przepraszam regat "Setką przez Atlantyk" :))) Przepraszamy wszystkich, 
którzy oczekiwali w tym tygodniu powieści w wydaniu… internetowym. 
Nadajemy komunikat specjalny :))) Właśnie dostałem informację, że firma Teknos-Oliva 
zdecydowała się wesprzeć nasz projekt :)) Teknos Oliva, jeśli jeszcze nie wiecie, 
oferuje szeroki asortyment farb, lakierów i powłok wysokiej jakości dla producentów, 
profesjonalistów i konsumentów. I my jako konsumenci strasznie się cieszymy 
z zaoferowanej pomocy i serdecznie witamy w naszym narożniku :))))

pozdrawiam 
adam/Still Teknos-Oliva Crazy
 

wtorek, 3 lutego 2015

Nie taki diabeł...

Wręgi udało się nam skończyć tydzień temu…
Nadszedł kolejny weekend i kolejny etap budowy naszego transatlantyka.
Tym razem zajęliśmy się wzdłużnikami :)Nieco rozluźnieni, ponieważ sklejka 
od naszej firmy-sponsora Koskisen dotrze do nas dopiero za 3 tygodnie. 
Mamy więc czas, aby spokojnie, bez pośpiechu i dokładnie wszystko zrobić. 
Od razu przy ukosowaniu i klejeniu wzdłużników wyszło, że stolarnia dostarczyła 
nam nie wszystkie listwy i nie takiej długości jak zamawialiśmy.Na szczęście 
na cztery wzdłużniki materiału nam wystarczyło. Tu wypada się przyznać, 
że do tematu wzdłużników podchodziliśmy z pewną taką nieśmiałością. 
Okazało się, że strach ma wielkie oczy i udało się je zamontować szybko sprawnie 
i bez strat w ludziach i sprzęcie(no może nie do końca) A łódka…łódka zaczęła 
już nabierać kształtu łódki.

pozdrawiam

adam/still crazy



środa, 28 stycznia 2015

Crazy Stupid Boat

Udało się nam już postawić wręgi C,D i E.Postanowiliśmy iść za ciosem i ustawić wręgę
A i P. Po zamontowaniu wręgi D, reszta to maluszki i praca przy nich była czystą 
przyjemnością. Postawiliśmy je na miejscu szybko i z gracją baletnic :) 
Na dobre jednak utknęliśmy przy wrędze B. Już wiem, skąd jej nazwa. 
B jak Beach! Właściwie wszystko szło bardzo dobrze, już widzieliśmy koniec 
i witaliśmy się z gąską, już zaczął wyłaniać się kształt naszego transatlantyku, 
i wtedy, wtedy coś zaczęło się nam nie zgadzać. Kąt był idealny, wręga stała w osi, 
linia pokładu była idealna, a jednak optycznie coś nam nie pasowało. 
Usiedliśmy sobie, zapaliliśmy papierosy i wtedy przyszło olśnienie! 
Zamontowaliśmy wręgę B pod odpowiednim kątem, ale zwrócona nie w tym kierunku 
co powinna :)))).Nasz zakładowy inżynier oblał się rumieńcem i fachowym 
językiem – właściwym dla branży budow lanej – którego na wypadek, gdyby czytały 
nas dzieci, tutaj nie zacytuję, wyraził co myśli … o nas oraz o naszej ślicznej 
łódeczce i jej krewnych do trzeciego pokolenia wstecz :).Nasz regatowy bolid 
ponownie zmienił nazwę i został ochrzczony imieniem  Crazy Stupid Boat.
Ale jak mawia Paulo Coelho :))) "W życiu bowiem istnięja rzeczy , 
o które warto walczyć do samego końca"Naprawdę mędrzec z tego Paulo :)))).
Po zjedzeniu ciastek, które wydatnie podniosły poziom naszego optymizmu 
we krwi szybciutko przestawiliśmy wręgę we właściwym kierunku :). 
Potem jeszcze raz sprawdziliśmy, czy wszystkie wręgi są w osi i czy trzymają 
pion i poziom i ukontentowany naszym dziełem wróciłem do domu.Żona nie 
wyglądała na szczęśliwą, ponieważ studencki kwadrans wydłużył się do kilku godzin,
ale to już całkiem inna historia.

pozdrawiam

adam/crazy stupid boat
 
 

wtorek, 27 stycznia 2015

… no i postawiliśmy wręgę C

Jeszcze tej samej nocy znalazłem się w zgoła odmiennych okolicznościach.
No dobra, był dzień, ale fakt pozostaje faktem. Miało być już z górki, 
a wyszło jak zawsze :)))). Wręga D okazała się ciężka, naprawdę ciężka, 
bardzo ciężka – taka heavy waight – jak mówią górale (pewnie w Szkocji).
Pasowanie jej na miejsce nie było już taką przyjemnością jak wręgi C:) 
Utrzymanie jej nieruchomo stanowiło nie lada wyzwanie, więc ustawianie jej zajęło 
nam zamiast mniej, dużo więcej czasu :). Stojąc i trzymając ją możliwie bez ruchu, 
w duchu myślałem sobie, że powinniśmy zmienić nazwę łódki i zamiast Still Crazy 
nazwać ją (lub siebie) Still Stupid Ale okej, dwie wręgi już stały na miejscu :). 
Miałem nadzieję,że wręga E okaże się łaskawa i pozwoli nam trochę podgonić robotę, 
ale tutaj również motaliśmy się jak Mat i Pat z serialu "Sąsiedzi" :).
W tym miejscu nadmienię tylko, że jeden z nas – i to nie piszący te słowa – jest 
inżynierem architektem :) Oj… Ale wracając do naszej historii. Minęło już kilka 
ładnych godzin od czasu, jak zaczęliśmy składać nasz okręt. Nadeszła już pora, 
kiedy żona spodziewała się mnie w domu, a my nadal tańczyliśmy z wręga E. 
Łatwo nie było, ale i ona w końcu poddała się i stanęła na swoim miejscu.
Nasze dziecko już zaczyna coś przypominać,choć jeszcze do końca nie wiadomo co :)!
A co było dalej dowiecie się już jutro w cyklu codziennie powieść w wydaniu… 
internetowym :)

pozdrawiam
adam/ still STUPID