poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Wiele się wydarzyło w ostatnich dniach :)

Tutaj krótkie teasery na zaostrzenie apetytu na czytanie! 
Przede wszystkim mamy nowego sponsora, o którym więcej dowiecie się już jutro :).
Nasz czlowiek w Southampton zalatwił sprawunki. Jakie? Dowiecie się niebawem :)

A Łódka…
No właśnie! Wiedziałem, że coś wypadło mi z głowy ;).
Jak już pisałem nasza Setka już zamieszkała w nowym miejscu :)).
Ale od początku.
Po ustawieniu gustownej wiaty, pozostało nam "tylko" przenieść jej nową lokatorkę. 
Przez cały tydzień narastał w nas stres: uda się, czy nie, oraz jak to zrobić tak, 
żeby było dobrze :). Wreszcie w sobotę spotkaliśmy się o wyznaczonej porze :). 
Powiedziałbym w samo południe, ale chyba było już później. Najpierw rozebraliśmy 
i wyjęliśmy okno. Poszło nam zadziwiająco szybko, sprawnie i bez strat w ludziach 
i sprzęcie :). O godzinie 14.00 rozpoczęliśmy wyciąganie łódki :).
Ze śpiewem na ustach:
Cała naprzód ku nowej przygodzie!
Taka gratka nie zdarza się co dzień.
Kto prowadzi?
Pan Kleks, jasna sprawa! / to baryton Piotrusia /
Jakie hasło?
Wspaniała wyprawa!

Centymetr po centymetrze nasza Seteczka minęła linię parapetu, a następnie zgrabnie 
przeskoczyła nad balustradą :). Każdy z nas pokraśniał w tym czasie i wyglądaliśmy 
jak rodzina Czerwonego Barona :. No, ale wszystko szlo zgodnie z planem.
W tym momencie zdarzyło się coś niesamowitego… Oto nasz bolid również zaczął śpiewać,
a następnie wzbił się w powietrze i szybując niczym żelazko z filmu o przygodach 
pana Kleksa, skoczył, zawiał, zaszybował, świdrem w górę zakołował i przewrócił się, 
i wpadł na szumiący senny sad, gdzie cichutko i leciutko liście pieścił i szeleścił …:)
No dobra poniosło mnie troszeczkę :).

Wracając zatem do tematu, strach ma wielkie oczy, i łódka zadziwiająco szybko 
i sprawnie wyleciała z dużego pokoju, a następnie wylądowała na podjeździe 
przed domem, po czym już spokojnie kołowała do hangaru :). 
Bo różne są łódki. Są łodzie zwykłe, podwodne, a nasza to łódź latająca :)

Nam pozostało tylko zamontować okna na miejsce 
(poszło nam dużo sprawniej niż ich demontaż :) I już po 5 godzinach 
zakończyliśmy całą operację sukcesem :)

I to by było na tyle…
Pozdrawiam i bądźcie z nami

adam / still flying crazy :)))
 





 

2 komentarze:

  1. z tym oknem to daliście czadu!
    cuś pięknego:)
    zuchy!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacja Panowie. Pelen szacun.

    OdpowiedzUsuń