środa, 24 lutego 2016

Róż, róż, ach złego w tym cóż :)

W poprzedniej części mozolnie szlifując, zbliżaliśmy się do malowania.

Zdania były podzielone: połowa z nas (ja) uważała, że lepiej malować wałkiem, 
druga połowa (Piotrek), że da się to załatwić tylko kompresorem.
50 procent załogi, że kolor biały jest bezkonkurencyjny: czysty i schludny, 
reszta, że czarny wyszczupla.
A może popłynąć pod prąd i zdecydować się na róż? Róż, róż, ach złego w tym cóż :)
Wreszcie stanęło na malowaniu kompresorem, ale mój gorący sprzeciw został odnotowany 
i zapisany w aktach naszej wyprawy. Oczywiście okazaliśmy się mięczakami. 
Róż odpadł w przedbiegach i wygrał kolor biały :)))
Skoro już wszystko było ustalone, zabraliśmy się do pracy z dziecięcym entuzjazmem 
i kuliście. Aaaaaaa ponieważ przygotowujemy się do nagrania pełnometrażowego filmu 
z naszej wyprawy
– Oscar za dokument 2017 czeka  – postanowiliśmy, że zaczniemy nagrywanie od czegoś 
prostego czyli malowania.

A zatem klikamy link poniżej i oglądamy, jak nam poszło :)

https://www.youtube.com/watch?v=TxMA3CvlcqA

pozdrawiam i bądźcie z nami
adam/ still bialy crazy
 

 

wtorek, 23 lutego 2016

Żyjemy

No dobrze… Muszę się przyznać – i to nawet bez bicia – zaniedbałem bloga.
Doszły mnie jednak słuchy, że są tacy, którzy czytają moje wypociny 
i stanowczo domagają się nowych wpisów.
Cóż, w takim razie po przerwie wracamy do naszej powieści w wydaniu internetowym.
Wiele się przez te długie 2 miesiące wydarzyło, ale zacznijmy od początku.


Bladym świtem pierwszego stycznia, gdy cała stolica przewracała się na drugi bok 
i czekała na ból głowy po sylwestrowych szaleństwach,
ja przetarłem zaspane oczęta i dzielnie stawiłem się w naszej szkutni. 
Na miejscu, klnąc sobie pod nosem cichutko, rozpocząłem żmudny proces 
szlifowania naszej kabinki.
Praca łatwa nie była, a to za sprawą fali mrozów, która jak na złość akurat 
nawiedziła nasz kraj :). Za oknem zawierucha, znaczy odczuwalna temperatura 
- 20 stopni,  w hali -2.  Może to i dobrze, bo ręce mi zgrabiały i szlifierka 
mi do nich niemal przymarzła :)).
Po kilku godzinach pracy było mi już naprawdę chłodno, ale jak mawia klasyk:

Piotrze… melduję wykonanie zadania :).

Kabina była pięknie i schludnie wyszlifowana i czekała już na malowanie.


A co było dalej… Dowiecie się już niebawem w cyklu codziennie 
powieść w wydaniu internetowym

Pozdrawiam i bądźcie z nami
adam/still crazy 2
 

 

wtorek, 29 grudnia 2015

jak to w piosence...


Nic nie może przecież wiecznie trwać, jak śpiewała Anna Jantar.

Nasz przedłużający się pobyt w gościnnych progach firmy Arkom dobiegł końca.
Korzystając z okazji i kilku dni przerwy świątecznej,nasz bolid znalazł 
schronienie w zaprzyjaźnionej Maćkowej stolarni.
Na terenie browaru Jabłonowo, ciepło, wszystkie maszyny na miejscu… 
Nic tylko pić… znaczy robić :)))

A że zaraz Nowy Rok to chciałbym Wam wszystkim drodzy czytacze złożyć 
najserdeczniejsze życzenia.
Zaczęliśmy piosenką, więc wypada również piosenką zakończyć:

W nowym roku, białych żagli,
Tak wydętych dobrym wiatrem,
Byśmy zawsze żeglowali
Do archipelagu pragnień...

Co było dalej, dowiecie się już niebawem w cyklu codziennie powieść 
w wydaniu internetowym.

Pozdrawiamy i bądźcie z nami w 2016!
Piotr i adam/still crazy 2
 




 

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Zdrowych i pogodnych...

...Świąt Bożego Narodzenia.
Niech ten czas spędzony w gronie najbliższych
napełni Wasze serca spokojem i radością.
Niech pomyślność towarzyszy Wam przez całe Wasze życie,
a szczere i najpiękniejsze Bożonarodzeniowe życzenia
spełniają się w każdym momencie.

Pozdrawiamy i badzcie z nami 
załoga Still Ctazy 2
 
 

piątek, 4 grudnia 2015

Tymczasem… tymczasem…

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce…
A może wcale nie tak dawno i nie w odległej galaktyce? No dobra – po prostu 
w mieście Łodzi :). Tam działa firma Quicker-Food, która specjalizuje się 
w przygotowaniu dan liofilizowanych.
I ta firma, przypomnę nazwę: Quicker-Food, zaufała nam i obiecała dostarczyć
120 racji dziennych, liofilizowanych dań, na cały nasz rejs.

Bardzo dziękujemy Quicker-Food za zaufanie i pomoc przy organizacji naszej eskapady.
A wszystkich zainteresowanych produktami zapraszamy na stronę firmy :)
i klikamy link po prawej stronie

Pozdrawiam i bądźcie z nami
adam/still quicker-food crazy
 
 

czwartek, 3 grudnia 2015

A żeby żagiel był dobrze uszyty,...

...To trzeba płótno nam pociąć na bryty
I teraz mocno ze sobą pozszywać
Nicią, co bosman juzingiem nazywa.

Wbijaj igłę w płótna brzegi,
Mocno szyj bosmańskim ściegiem,
Aby żagli mocnych jak tektura
Nie porwała nam żadna wichura.

Zastanawialiście się, co robiłem w czasie, gdy Piotruś zawzięcie 
i z dużym poświęceniem wędził i grillował?
Ja, cóż… Zabrałem się za szycie :).
A że uparcie i skrycie… ach szycie kocham Cię kocham Cię w zachwycie 
trochę mnie poniosło, przepraszam :).
Materiał na żagiel był kupiony wcześniej (do innej, większej łódki), 
więc wystarczyło go na dwa genakery do naszej Seteczki.
W tej chwili nasz garnitur liczy już 5 żagli :)
A ja … oczami wyobrazni widze to tak ::)))))) 

pozdrawiam i bądźcie z nami

adam/still genaker crazy
 
 

środa, 2 grudnia 2015

Śpiesz na grilla!

Śpiesz na grilla!
Pora sobie czas umilać.
Bierz kaszankę i kiełbaski, a do tego ze dwie flaszki.
Dorzuć deser, może lody, jakiś napój dla ochłody
i na działkę gnaj, Polaku, lub na balkon, z braku laku.
Grilluj, smakuj i popijaj, wszak majówka, więc bez grilla
niewskazane świętowanie.
Wiem, co mówię, drogi panie.
Co? Nie lubisz? Wielkie nieba! Hołd tradycji złożyć trzeba!

Piotruś posłuchał tej rady i w ostatni weekend. I chociaż mieliśmy 
już koniec listopada, a nie maj…
Hołd tradycji czyli "staropolski grill" udał się znakomicie.
Były napoje, wizyty sąsiedzkie i… morze radości :)
A owocem grilowania jest piękny, lśniący niczym żywa rtęć, bulb do naszego
bolidu :).

A co było dalej, dowiecie się już niebawem w cyklu codziennie powieść
w wydaniu internetowym :).
Pozdrawiam i bądźcie z nami

adam/ still grill crazy