piątek, 30 września 2016

List do M

Skończyło się rumakowanie na zatoce i zaczęła się praca...znowu.
Łódka powli zapełnia się prowiantem, wodą i tysiącem innych drobiazgów :) i tak mamy...

1. Środki bezpieczeństwa i komunikacji
- EPIRB
- Plb
- Radio VHF ręczne 2 sztuki
- Odbiornik  AIS do laptopa
- Spot Gen3
- Laptop
- Reflektor radarowy
- Kamizelki ratunkowe 2 sztuki
- Uprząż 2-linowa 2 sztuki
- rakiety czerwone 6 szt.
- pochodnie ręczne 4 szt
- pławki dymne 2 szt.
- Apteczka + podstawowy zestaw chirurgiczny
- Pompa zęzowa
- Ręczna odsalarka
- Olek Hanusz

2. Sprzęt nawigacyjny
- mapy Imray
- locje wysp Atlantyku, samego Atlantyku, wybrzeża Portugalii  i Karaibów
- spisy świateł  Portugalia, zachodnie wybrzeże Afryki. Wyspy Kanaryjskie,  Cabo Verde i Karaiby
- GPS ręczny Garmin - 3szt.
- Kompas - 1x wewnętrzny, 1x zewnętrzny
- Barometr
- Lornetka
- Sekstant
- Jesteś u celu. Prowadził Cię Olek Hanusz

3. Instalacja elektryczna
- 12V z panelem słonecznym 2x60W i akumulatorem 100Ah
- Lampa topowa 3-sektorowa

4. Inne
- Kotwica -  1x pługowa + lańcuch + lina 50 metrów
- Dryfkotwa
- Gaśnica
- Olek Hanusz

5. Żagle
- Fok marszowy - 2 szt
- Fok sztormowy - 1 szt
- Grot marszowy - 1 szt
- Genaker - 1 szt

Zgodnie z zaleceniem długość uprzęży  została dopasowana a na pokładzie ... w godzinach ... no późną nocą lub bardziej bladym świtem pojawił się dodatkowy punkt wczepiania pomiędzy zejściówką a masztem.

Pozdrawiam i bądzcie z nami
adam/still Olek Hanusz crazy




środa, 4 maja 2016

This is the end


Ostatnie dwa lata były bardzo intensywne.
Wspólnie z Piotrem pracowaliśmy, planowaliśmy, czasem kłóciliśmy się…
Przede wszystkim jednak marzyliśmy o oceanie i zimnym piwie pod palmami.
Te dwa lata to 1300 maili od Piotra, kilka tysięcy rozmów telefonicznych
i każdy weekend spędzony wspólnie pracując przy łódce.
Owocem dzielonej przez nas pasji, marzenia, jest łódka,
którą chrzciliśmy zaledwie dwa tygodnie temu…
O wszystkim informowaliśmy Was drodzy czytacze na niniejszym blogu.

Ponieważ Piotra nie ma już z nami, zmarł nagle, przygotowując się do rejsu, uznałem,
że  blog "O dwóch takich co … " zostanie zawieszony.
Był/jest to blog o naszej wyprawie i naszym marzeniu, kontynuowanie go w tej formie jest…
zbyt trudne.


Jakie będą dalsze losy naszego projektu? W tym momencie jeszcze nie wiem.

Pozdrawiam
adam/still crazy



środa, 27 kwietnia 2016

Co tam się działo...

Po uroczystym wodowaniu (i tutaj klikamy )
https://www.youtube.com/watch?v=akJNsA_Pj-0
nadszedł czas na… uroczyste chrzciny.
Ale jak mówią Amerykanie: What Happens In Vegas Stays In Vegas.
Spuśćmy zatem zasłonę milczenia na to, co się wydarzyło w Dobiegniewie :).

A co było dalej opowiem Wam już niebawem w naszym cyklu
(prawie) codziennie powieść w wydaniu internetowym..

Pozdrawiam i bądźcie z nami
Adam / still Las Vegas Parano crazy
 




 

wtorek, 19 kwietnia 2016

dawno dawno temu na Morzu Karaibskim...

Przypomniała mi się anegdota, o tym jak na Morzu Karaibskim odbywały się manewry NATO. 
Dowódcą całości był admirał amerykański zaokrętowany na lotniskowcu.
W skład ćwiczącego zespołu okrętów wchodził kanadyjski krążownik, 
weteran drugiej wojny światowej. Pierwszego dnia miał uszkodzenie steru, 
drugiego - awarie kotłów, trzeciego - spięcie w generatorach.
Ostatniego dnia manewrów admirał postanowił zakpić sobie z kanadyjskiej jednostki 
i wysłał do dowódcy krążownika następujące pytanie:
"Zdoła pan rozwinąć szybkość 30 węzłów?"
Dowódca kanadyjskiego krążownika odsygnalizował:
"Naprzód czy wstecz, panie admirale?"


Cóż… z naszymi manewrami było podobnie. W pierwszym tygodniu kwietnia mieliśmy 
się wodować, ale… nie udało nam się skończyć wszystkich zaplanowanych przed 
wodowaniem prac. W drugim… łódka co prawda nareszcie dojechała nad wodę, 
ale w związku z kłopotami przy wodowaniu nie udało się nam jej otaklować, 
a nasz silnik nie wrócił jeszcze z przeglądu.
Wreszcie w miniona sobotę udało nam się otaklować nasz kieszonkowy krążownik, 
zamontować silnik i … nareszcie wypłynąć.
I  cóż, rozwinęliśmy prędkość 30 węzłów :). I tu należy zacytować Piotrusia:

OOOOOOOOO, STARY, ALE ONA … SZYBKO PŁYNIE :))). Szkoda, że tego nie widzieliście, 
ale po minie Piotrka naprawdę widać, że szybko płynie.


A co było dalej opowiem Wam już niebawem w naszym cyklu
(prawie) codziennie powieść w wydaniu internetowym..

Pozdrawiam i bądźcie z nami

Adam / still kieszonkowy krążownik crazy
 










 

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

To już jest koniec...

Po 14 miesiącach radosnej twórczości, nadejszła wiekopomna chwila.

Wstaję – jak w każdą sobotę – o … 4 rano,
o 5 siedzę już w samochodzie.
Mija 6 i docieram do Tarczyna. Godzinę później łódka jest gotowa do
drogi.
O 8 przyjeżdża Robert… szybkie ładowanie na przyczepę i w drogę!
Chwilę po 11 jesteśmy już w gościnnej przystani wodnej Dobiegniewo i
wtedy dopiero zaczynają się schody :))).

14.00 – Łódka podniesiona, płetwa kilowa przykręcona, łódka gotowa
do wodowania

14.15 – Okazuje się, że przyczepa slipowa nie pasuje.

16.00 – Zmieniamy ?? (CO) przyczepy. Jest lepiej, ale nadal nie jest
dobrze.

17.00 – Robimy przedziwną konstrukcję z jednej przyczepy, sterty opon
oraz desek, na której spoczęła nasz łódeczka… Wstępuje w nas nowy
duch.

17.30 – Kiedy już wydaje się, że wszystko idzie dobrze, a łódka
bezpiecznie spłynęła do wody,
kil naszej kaczuszki więźnie i nie możemy jej ruszyć. Przyczepy
zresztą też. Ani w lewo, ani w prawo. Ani w przód, ani w tył.

18.30 – Wreszcie… Po długiej walce, udaje się uwolnić naszą
łódkę, która spokojnie dopływa do pomostu.

19.00 – Szok i niedowierzanie! Przyczepa wyjeżdża z wody do góry
kołami.

19.15 – Ruszamy do domu

20.00 – Tankuję

21.00 – Zabijam zająca… Przypadkiem… Naprawdę przypadkiem –
wyskoczył prosto pod koła!

22.00 – Wracam do domu.

I to już cała sobotnia historia.

Na koniec, w imieniu Piotra i swoim, chcę bardzo podziękować Ryszardowi,
Waldkowi, Maćkowi i Robertowi  za pomoc, pomysły i… wredne żarty

A co było dalej opowiem Wam już niebawem w naszym cyklu
(prawie) codziennie powieść w wydaniu internetowym..

Pozdrawiam i bądźcie z nami

Adam / still crazy













 

wtorek, 5 kwietnia 2016

Time to say goodbye...

Time to say goodbye
Paesi che non ho mai
Veduto e vissuto con te
Adesso si li vivro
Con te partiro
Su navi per mari
Che io lo so
No no non esistono piu
It's time to say goodbye


Jak śpiewał Andrea Bocelli :)))
I my – znaczy ja i Piotr – również musimy zaśpiewać: "Time to say goodbye" 
gościnnym progom stolarni w Tarczynie. Przez ostatni miesiąc, 
kiedy głównie milczeliśmy, udało nam się zakończyć budowę naszej małej łódeczki 
i w tej chwili nasz bolid niecierpliwie czeka już na wodowanie :)). 
My oczywiście również się niecierpliwimy i, nie ukrywam, stresujemy tym wielkim dniem, 
który nadchodzi po czternastu miesiącach ciężkiej pracy.

A co było dalej i jak przebiegło wodowanie opowiem Wam już niebawem w naszym cyklu
(prawie) codziennie powieść w wydaniu internetowym..

Pozdrawiam i bądźcie z nami

Andrea Bocelli /Still Crazy
 


 

środa, 9 marca 2016

Z kejem czy bez?

Jak zapewne zauważyliście, na burtach naszego jachtu pojawiły się naklejki.
Dzięki nim nasz bolid wygląda już jak … bolid.
Naklejki to dzieło i zasługa naszego przyjaciela Radka z Miasta Łodzi. 
Już jakiś czas temu obiecał, że je dla nas przygotuje i jak widać, słowa dotrzymał.
Ponieważ to już tradycja że w takich sytuacjach na naszym blogu pojawia się tekst 
lub cała piosenka, nie inaczej będzie i tym razem.
Nie było łatwo  znaleźć utwór z motywem kleju, ale dla naszego dobroczyńcy wszystko!
A zatem Radku wielkie dzięki i specjalnie dla Ciebie piosenka w wykonaniu 
zespołu RAMONES - Now I Wanna Sniff Some Glue

https://www.youtube.com/watch?v=FwJnnf1Ogcw

A co było dalej, dowiecie się już niebawem w naszym cyklu (prawie) 
codziennie powieść w wydaniu internetowym..

Pozdrawiam i bądźcie z nami
adam/ still Sniff Some Glue crazy